Kurz po Baltic Porter Day pewnie już dawno opadł, ale nie u mnie. Ja praktycznie co roku obchodzę Baltic Porter Month. Nie inaczej jest i tym razem. Dziś biorę na tapet Dog Watch - piwo uwarzone na zeszłoroczny Baltic Porter Day, więc powinno być już nieźle wyleżakowane. To dzieło Browaru Inne Beczki i Marcina Chmielarza, którego chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Etykieta może i wygląda skromnie i niczego nie zdradza, ale to nie jest taki zwyczajny porter bałtycki. W składzie mamy płatki owsiane, słód orkiszowy, pszeniczny, cukier kandyzowany ciemny, chińską herbatę lapsang oraz olejek sosnowy (czy aromat, a olejek to to samo?). Jak może wiecie, liście do tego lapsanga wędzi się dymem z korzeni sosny lub cedru. Dzięki czemu herbata zalatuje też szkocką „łychą”, więc doznania powinny być dość nietypowe. Niestety, jak zawsze w przypadku braku wysokości ekstraktu na etykiecie – szkaluję taki proceder. Na szczęście internety mi podpowiedziały, że piwo ma 20° Plato. Let’s go . ...
Jedziemy z kolejną nowością przygotowaną na tegoroczny Baltic Porter Day. Co prawda, akurat to piwo pojawiło się już w grudniu ubiegłego roku, no ale to nic nie zmienia. Portermass to już całkiem spora seria porterów, które zawsze mają bardzo duże parametry. Portermass Double Vanilla posiada olbrzymie 30° Blg oraz srogie 11% alko. Jak nazwa wskazuje – leżakowano go z laskami wanilii. Od razu kojarzy mi się nowy porter Po Godzinach od Ambera, chociaż tam jeszcze było dodane espresso. Pinta umie w imperialne portery bałtyckie, więc zacieram rączki i biorę się do roboty. Znaczy się do picia 😊 Piwo jest czarne, jak guano nietoperza. Piana brązowa, średnio pęcherzykowa, nader obfita, jednak dość szybko się dziurawi i opada. Nie pozostawia lacingu. Nowy Portermass jest zajebiście gładki i gęsty, niczym olej Kujawski. Wanilia jest wyraźna, ale nie dominująca. Na pierwszym planie jawi się lekko palony słód oraz gorzka czekolada. Dopiero później wjeżdża wanilia, pumpernikiel i pral...